Jest taki moment przy szukaniu prezentu, który zna chyba każdy. Otwierasz kolejną zakładkę, wpisujesz „prezent dla taty”, „prezent na Komunię”, „oryginalny prezent dla mamy” i po chwili wszędzie widzisz praktycznie to samo. Kubki, poduszki, breloki, śmieszne koszulki.
I wtedy zaczyna się kombinowanie.
Bo przecież fajnie byłoby dać coś, co naprawdę będzie tej jednej osoby. Coś, przy czym ktoś od razu powie: „No dobra, to jest totalnie o mnie”.
I chyba właśnie od tego zaczęły się Figurkowe Ramki.
„Ta figurka wygląda dokładnie jak on!”
To jest tekst, który słyszymy i czytamy naprawdę często.
Bo kiedy ktoś wybiera figurki, dodaje imię, własny tekst albo układa bohaterów specjalnie pod konkretną osobę, nagle przestaje chodzić o samą ramkę.
Zaczyna się szukanie szczegółów.
„Dajmy Spider-Mana, bo oglądali razem filmy.”
„Batman obowiązkowo.”
„Ta figurka musi mieć blond włosy.”
„To będzie dla taty, więc Han Solo zostaje.”
I nagle zamiast zwykłego produktu robi się historia.

Ramka dla drugiej połówki z minifigurką – Super Kobieta
Najlepsze są te wiadomości od Was
Bardzo często dostajemy wiadomości typu:
“Mąż śmiał się przez kilka minut po otwarciu.”
“Dziecko od razu powiedziało, że figurka wygląda jak tata.”
“Babcia postawiła ramkę od razu na półce.”
I szczerze? To chyba lubimy najbardziej.
Bo nie chodzi o to, żeby zrobić coś, co będzie tylko dobrze wyglądało na zdjęciu produktu. Fajnie, jeśli później taka ramka ląduje na biurku, półce albo komodzie i po prostu zostaje tam na lata.
Niektóre pomysły są naprawdę genialne
Po tylu realizacjach widzieliśmy już chyba wszystko.
Superbohaterów dla taty.
Przyjaciół z Central Perk.
Komunijne ramki z dedykacjami.
Pary, całe rodziny, zwierzaki, ulubione postacie i mnóstwo własnych pomysłów.
I najlepsze jest to, że dwie osoby mogą zamówić dokładnie ten sam produkt, a finalnie wyjdą dwie zupełnie różne ramki.
Bo każda ma opowiadać inną historię.

I chyba właśnie o to chodzi
Nie będziemy udawać — technicznie nadal sprzedajemy ramki z minifigurkami z klocków LEGO.
Ale najbardziej lubimy moment, kiedy ktoś otwiera paczkę i zamiast standardowego „dzięki” pojawia się:
“Ej, skąd Ty to wziąłeś?”
Bo wtedy wiemy, że znowu się udało.